Zabawę tworzą Ci, którzy się bawią. Każdy mógł zdecydować, kim będzie i jak się bawić. Mistrzowie "Gwiezdnych wojen" są tak różni jak różne są części sagi. Łączy ich jednak niepowtarzalna galaktyczna więź i te same słowa, które były na początku historii: „Dawno, dawno temu w odległej galaktyce...”.

2 lutego w naszej gromadzie się działo!… i na koniec wszystkim było mało. Wehikułem czasu wybraliśmy się w przestworza. Towarzyszyły nam droidy, miecze świetlne i statki kosmiczne, które wykonaliśmy jako zadanie międzyzbiórkowe. Na międzygalaktyczny bal przybyli: księżniczka Leia, Luk, Bob, Anakin…, a naszym wodzirejem Yoda była druhna. Swoje przybycie zaprezentowaliśmy układając nazwę naszej gromady. Przebrani za postacie gwiezdnych wojen bawiliśmy się świetnie. Miło od czasu do czasu wcielić się w kogoś innego i pobyć w nierzeczywistej strukturze. Taniec przeplatany był zadaniami, wykonywanymi drużynowo. Każdy z nas był mistrzem - wszyscy zatańczyli, bo wiadomo to CZAS KARNAWAŁU, a wtedy dobra zabawa w świetnym towarzystwie to powinność i przyjemność. Wyszliśmy z niedosytem i pragnieniem, by zabawa trwała dłużej.

Poprzez taką zabawę usprawniamy sprawność myślenia, wzbogacamy słownictwo, poszerzamy granice fantazji, wyrabiamy refleks, cierpliwość, wytrwałość. Uczymy się określonych ról społecznych, współpracy i współdziałania w gromadzie oraz poznajemy siebie na wzajem. Bo przecież, jak głosi punk 5 Prawa Zucha – Wszystkim jest z zuchem dobrze.